Jedna jaskółka wiosny nie czyni… ale daje nadzieję

Share:

Artykuł Dariusza Brzostka  „Deweloperzy chcą się wyróżniać” opublikowany w ramach Internetowych Targów Nieruchomości GazetaDom.pl sugeruje, że w marketingu na rynku mieszkaniowym wiele się dzieje. Deweloperzy dbają o produkt i markę, dobierają przekaz do sytuacji rynkowej, pozwalają „wypróbować” mieszkanie, ułatwiają uzyskanie (względnie) atrakcyjnego kredytu, wykorzystują product placement i ambient media. WOW! Marketerzy pewnie właśnie zaśmiewają się… do łez.

Nie oszukujmy się, nie mamy do czynienia z żadnym wielkim rozkwitem. To nadrabianie – i to bardzo drobnymi kroczkami – przepaści, jaka w dziedzinie marketingu dzieli tę branżę od innych. Można odnieść wrażenie, że kryzys zmusił marketing nieruchomości mieszkaniowych do obudzenia się z głębokiego snu. Podczas gdy marki samochodowe doprowadzają do perfekcji obsługę klienta, a uwaga marketerów skupia się na budowaniu wokół marek aktywnych społeczności, polscy deweloperzy powoli odkrywają, że promocja nie ogranicza się do reklamy w środowym dodatku do Gazecie Wyborczej a kontakt z klientem nie kończy się w dniu podpisania umowy.

Jednak od marketingu transakcji do marketingu relacji droga daleka. Na palcach jednej ręki można policzyć firmy, które wkładały jakikolwiek wysiłek w budowanie i pielęgnowanie relacji z klientami. Do dziś wielu, skadinąd bardzo doświadczonych, sprzedawców na rynku mieszkaniowym unika kontaktu z klientem po podpisaniu umowy przedwstępnej. Nie pośredniczą w kontaktach klienta z działem technicznym, nie pomagają rozwiązać problemów (a te są zawsze), nie budują więzi klientów z nowym otoczeniem.  „Oni już podpisali umowę. Po co wkładać wysiłek w coś, co nie przełoży się na biznes” – tłumaczyli deweloperzy – „ci ludzie właśnie kupili mieszkanie i nie wrócą po następne”. Oni może nie wrócą (albo wrócą za kilka lat, ale kogo to obchodzi), ale pewnie wielu ich znajomych ma jeszcze taki zakup przed sobą i będzie pytać wszystkich wokół o zdanie. Wziął to pod uwagę  prezes pruszkowskiej firmy K&K i, jak opowiada w cytowanym artykule, nowych klientów pozyskuje dzięki rekomendacjom poprzednich. A teraz planuje promocję na YouTube.

Śmiejcie się koledzy pracujący dla innych branż, ale takich jaskółek warto wypatrywać. Czuć wiosnę!

Share:
Zapisz się, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach.
Zapisz