Lęk przed zmianą

Share:

Zmienia się sytuacja rynkowa. Klienci stają się coraz bardziej świadomi i wymagający. Za sprawą Internetu dostęp do informacji radykalnie wzrósł i to, co jeszcze niedawno, było niedostępne, dziś mamy na wyciągnięcie ręki. Klienci bez ograniczeń wymieniają się opiniami o produktach i jakości obsługi. Ludzie coraz bardziej szanują swój czas… ale i swoje pieniądze. Chcą sami decydować za co płacą, a co robią sami.

Banały??!! Być może, ale jak wiele osób naprawdę zdaje sobie z tego sprawę? A ile podejmuje działania, aby w tej nowej rzeczywistości znaleźć ścieżkę dla swojego biznesu?

Zdumiewa mnie fakt, że inteligentni i doświadczeni ludzie myślą w kategoriach „zmieńmy coś (w efektach), ale tak, żeby przypadkiem niczego nie zmieniać (w naszym zachowaniu)”. Niby widzą trendy, ale nie reagują na nie swoim działaniem.

  • Deweloper wie, że klienci preferują gotowe mieszkania, ale utrzymuje ceny w projekcie, który dopiero zaczął budować, na poziomie, na którym w okolicy oferowanych jest 150 mieszkań gotowych.
  • Pośrednik widzi, że proces zarządzania ofertą i klientami w jego firmie (i ogólnie w branży) jest mało efektywny, ale nie dopuszcza myśli, że można by go przemodelować.
  • Deweloper narzeka na efektywność komunikacji marketingowej, ale mało prawdopodobne, aby zdecydował się zareklamować inaczej lub gdzie indziej niż dotychczas.
  • Pośrednik wie, że coraz mniej klientów jest gotowych godziwie zapłacić za pełną usługę pośrednictwa, ale nie jest gotów rozważyć redefinicji jej zakresu.

Trudno jest zmienić zjawiska ekonomiczne i społeczne, można je jednak wykorzystać na swoją korzyść lub pozwolić im nad sobą zapanować. Nie mówcie: „nie przenośmy biznesu do Internetu”! Ludzie w Internecie szukają informacji i usług. Jeśli Was tam nie będzie, Wasz biznes nie przetrwa. Tego trendu nie da się powstrzymać. Można go wykorzystać na swoją korzyść… lub zostać w tyle.

Jakiś czas temu przeczytałam (Seth Godin? Fast Company? nie pamiętam), że zmiana następuje wtedy, kiedy koszt utrzymania status quo jest większy niż lęk przed zmianą. Czyli w tym przypadku działa motywator unikania kary (pytanie, która kara jest większa).

A więc, co jeszcze musi się wydarzyć, żebyś zaryzykował zmianę w swoim modelu biznesowym? Czy zaryzykujesz rentowność całego biznesu dla utrzymania marży przy pojedynczej transakcji? Czy utrzymanie status quo (bo tak to zawsze robiliśmy) warte jest utraty klientów na rzecz bardziej postępowej konkurencji? Może warto zawczasu przygotować się do zmian i wyciągać wnioski zanim rynek boleśnie zweryfikuje nasze zachowawcze podejście?

Share:
Zapisz się, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach.
Zapisz