Najciemniej pod latarnią

Share:

Czy można (zwłaszcza w „dzisiejszych czasach”) sprzedawać mieszkania, nie robiąc dużej kampanii reklamowej? Wygląda na to, że można. Według portalu GazetaDom.pl, Marvipol sprzedał prawie wszystkie mieszkania w swojej nowej inwestycji Villa Cavaletti, jedynie rozsyłając informacje do swojej bazy klientów.

Internauci w komentarzach oczywiście od razu zakwestionowali rzetelność tej informacji, wskazując na wyjątkowo niską cenę mieszkań lub dopatrując się oszustw po stronie dewelopera oraz dziennikarza. Bez względu na to, czy historia jest w 100% prawdziwa czy nieco podkolorowana, warto chwilę zastanowić się nad możliwościami, jakie daje nam dobra baza klientów.

Po co?

Wartość dobrej bazy danych część deweloperów doceniła już jakiś czas temu. Podczas wiosennych targów mieszkaniowych kilka firm zorganizowało specjalne konkursy z cennymi nagrodami, żeby zebrać  (jeszcze cenniejsze) dane klientów. Jednak wielu deweloperów nie zawraca sobie głowy gromadzeniem i analizą informacji o klientach.

A szkoda! Zbieranie danych jest stosunkowo proste, a na pewno bardzo tanie. Trzeba tylko pomyśleć i zaplanować bazę zawczasu. Wachlarz jej późniejszych zastosowań jest bardzo bogaty i pozwala znacząco obniżyć koszty przy zwiększeniu efektywności działań marketingowych. Kilka przykładów z głowy, do jakich celów możemy wykorzystać informacje uzyskane od klientów:

  • ocena skuteczności poszczególnych kanałów promocji, a co za tym idzie optymalizacja budżetów – jeśli z reklamy w jakimś medium nie przychodzą do nas żadni klienci, to nie są to dobrze wydane pieniądze
  • ankiety potrzeb związanych z mieszkaniem oraz procesem jego zakupu, połączone z pytaniami o styl życia, zainteresowania i konsumpcję mediów – najtańszy sposób przeprowadzenia badań rynku mających na celu lepsze przygotowanie nowych produktów oraz zaplanowanie kampanii reklamowych
  • bieżące informowanie potencjalnych klientów o postępach na budowie, specjalnych wydarzeniach i ofertach za pośrednictwem newslettera – przypomnienie i motywacja dla niezdecydowanych
  • informowanie klientów (i pośrednio ich znajomych) o nowej ofercie (patrz case Marvipolu) przy pomocy prostego i taniego maila; jeśli komunikujemy się z klientami, którzy już od nas kupili i są zadowoleni (a powinni być), możemy liczyć przy okazji na rekomendacje, jakich nie da nam żadna reklama ani nawet artykuł w gazecie

Jak?

Kiedy przyjdzie nam wykorzystać zebrane adresy mailowe do komunikacji z klientami możemy oczywiście posłużyć się polem „BCC” czy „UDW” w zwykłym programie pocztowym (nie muszę chyba mówić, że wysyłanie wszystkim odbiorcom całej listy adresów nie jest dobrym pomysłem!). Polecam jednak gorąco aplikacje do obsługi mailingów, które pozwalają m.in.

  • zbierać informacje ze strony bezpośrednio do specjalnej bazy
  • wysyłać spersonalizowane maile do dużej liczby osób
  • śledzić zainteresowanie mailem – łącznie z datą otwarcia przesyłki i kliknięcia w link przez konkretne osoby (może warto do nich zadzwonić?)
  • uzależniać wysyłkę maili (jaki i czy w ogóle) od reakcji konkretnych odbiorców na poprzednie mailingi

Ja przez dłuższy czas do wysyłki maili do bazy korzystałam z SARE, ostatnio jednak odkryłam Freshmail – narzędzie znacznie tańsze i bardziej przyjazne w użytkowaniu, a przy tym oferujące wiele przydatnych funkcji.

Share:
Zapisz się, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach.
Zapisz