Nieważne jak, byle po nazwisku?

Share:

Chcielibyście, żeby Wasza reklama rozprzestrzeniała się wirusowo po Internecie, a zwłaszcza po Facebooku? Uważacie, podobnie jak ja, że w nieruchomościach jest to bardzo trudne? Nie wiem, czy już wiecie, że komuś właśnie się to udało. Ale nie będę namawiać Was, abyście brali z niego przykład.

O reklamie (a właściwie dwóch) nowej inwestycji GL Development w Krakowie dowiedziałam się od wczoraj z trzech niezależnych źródeł. Czy to wystarczy, aby uznać ją za wirusową? Jeśli nie to dodam, że w ciągu 20h, które minęły publikacji na Facebooku jeden z filmów obejrzano 245 tysięcy, a drugi 93 tysiące razy.

Na tle kampanii innych deweloperów ta jest nietypowa z co najmniej kilku powodów:

  1. Ktoś zadał sobie trud, żeby zrobić reklamę „z treścią”, wychodzącą poza proste pokazanie inwestycji i uśmiechniętej rodziny lub pary
  2. Nieczęsto deweloperzy decydują się na nagranie filmu reklamowego, a już w szczególności takiego, który nie jest po prostu prezentacją inwestycji.
  3. Wirusowy efekt tej kampanii jest naprawdę wyjątkowy
  4. Deweloperzy nie słyną może z wyrafinowanego smaku w reklamach, ale rzadko decydują się na coś w tak złym guście

Dla tych, którzy jeszcze nie widzieli, publikuję reklamy poniżej:

Posted by GL Development – Inwestycja w Krakowie, ul. Obrońców Krzyża on Wednesday, February 3, 2016

Posted by GL Development – Inwestycja w Krakowie, ul. Obrońców Krzyża on Wednesday, February 3, 2016

Jesteście zniesmaczeni? Ja jestem. Co nie zmienia faktu, że przypuszczam, że ta reklama może okazać się skuteczna. Po pierwsze, dotarła i zaangażowała dużą grupę odbiorców. Po drugie, nie wszystkie komentarze pod tymi filmami są negatywne. Wiele mówi o „życiowych sytuacjach” i „pastiszu niskobudżetowych filmików i reklam”. Co więcej, przedstawiciele pokolenia Y, czyli adresaci tej reklamy, zupełnie serio przyznają, że zachęca ich do zapoznania się z ofertą. Być może ta kontrowersyjna estetycznie reklama wpisze się w modę na dość prostackie filmiki, które robią furorę na YouTube. Nawet jeśli jest mi to równie trudno zrozumieć jak zamiłowanie moich kilkuletnich dzieci do filmików pokazujących, jak ktoś rozpakowuje jajka z niespodzianką i rozkłada wyjęte z nich zabawki.

Dlaczego więc nie zachęcam do podążania tym tropem?

Po pierwsze, uważam, że to posunięcie jest jednak z punktu widzenia dewelopera dość ryzykowne. Jakość reklamy może być (i jest, jak wynika ze znacznej części komentarzy) kojarzona z jakością samego produktu. Poza tym pokazuje klientów osiedla jako jednostki dość prymitywne – nie jestem pewna, czy potencjalni klienci chcieliby być tak postrzegani lub mieć takich sąsiadów.

Po drugie, zbyt sobie cenię swoją wrażliwość estetyczną. A tego, jak ktoś napisał, nie da się odobejrzeć.

Share:

2 comments

  1. Konrad Płochocki 5 lutego, 2016 at 13:51 Reply

    Witaj Paulino,

    dodam, że wczoraj (4 luty, jeden dzień po twoim wpisie) liczba wyświetleń pierwszego filmiku wynosiła już ponad 400 tys! Nie wiem czy ta reklama była kręcona na serio (mam nadzieję, że nie), czy jej celem od razu było mocne przerysowanie sytuacji (bardzo łagodnie to ujmując:)) z zamierzeniem, że stanie się wirusowa – wtedy byłby to taka polska odmiana Tarantino:). W każdym razie może to otworzyć erę pomysłowych filmików lub, niestety erę fimików tandetnych z nadzieją na powtórzenie tego sukcesu dotyczącego liczby wyświetleń. Miejmy nadzieję, że jako branża pójdziemy w pomysłowe, a nie tandetne rozwiązania.

    Konrad Płochocki
    Dyrektor Generalny PZFD

Zapisz się, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach.
Zapisz