Podsumowanie Mazowieckich Targów Mieszkań

Share:

Za nami pierwsza impreza targowa w tym roku – Mazowieckie Targi Mieszkań organizowane przez Nowy Adres. Z punktu widzenia mojego klienta były to targi bardzo udane – przez większość czasu przy stoisku było więcej zainteresowanych niż byliśmy w stanie na bieżąco obsłużyć (a non-stop pracowało 3-4 handlowców) i chociaż od targów minął niespełna tydzień, mamy już pierwsze transakcje.  

Generalnie mam poczucie, że z sezonu na sezon deweloperzy mają coraz lepsze stoiska, chociaż do poziomu targów motoryzacyjnych czy zagranicznych targów nieruchomości dużo im jeszcze brakuje. Lokalizacja i sposób zabudowy stoiska w dużym stopniu świadczą o wielkości firmy i jej nastawieniu do klientów – a przynajmniej w taki sposób odbierają to odwiedzający targi. Stoiska na bazie oktanormy mają dziś (na szczęśćie) już tylko najmniejsze/najbiedniejsze firmy. Wielu deweloperów decyduje się na dość wysoką zabudowę – jak na razie pomaga to wyróżnić nawet nieco oddalone od wejścia stoisko, boję się jednak, że jak wszyscy na to wpadną, możemy mieć do czynienia z wyścigiem wysokościowym, równie nieefektywnym i niebezpiecznym co „wojny cenowe”.

Spośród wszystkich stoisk i wystawienniczych patentów kilka szczególnie zwróciło moją uwagę.

Podwieszony pod sufitem gigantyczny „hamak” Dom Development przyciągał wzrok i był widoczny w całej hali targowej. To rozwiązanie ciekawe ze względu na swoją prostotę i niesztampowość (tak długo, jak długo robią to tylko oni).

Stoisko debiutującej na targach 19. Dzielnicy Pro-Urby zwracało uwagę nowoczesnym designem – w tym materiałem (plexi) i kolorystyką (czerń z elementami różu).  Ta inwestycja jest zresztą przemyślana i dopracowana w każdym calu – od koncepcji urbanistycznej, architektury (JEMS) przez branding po narzędzia dotarcia do klienta (kawał dobrej roboty agencji Brightness).

Koncepcja częściowo zamkniętego stoiska jest zresztą coraz bardziej popularna na targach – stosuje ją również Ronson czy Budimex. W odróżnieniu od otwartego, zapraszającego do oglądania stoiska, tutaj żeby zobaczyć, co deweloper ma do zaoferowania, trzeba wejść do środka. To już pierwszy stopień zaangażowania, wejście na teren gospodarza, wyzwalające cały szereg norm społecznych i psychologicznych mechanizmów (patrz Cialdini). Trudność polega na tym, żeby elementy widoczne z zewnątrz niejako wciągały potencjalnego klienta do wnętrza.

Oaza Kampinos (UBM) przyciągała wzrok fantastycznym filmem promocyjnym. Przyzwyczailiśmy się już do dobrych wizualizacji inwestycji (mój narzeczony-architekt był zaskoczony, że na potrzeby komunikacji z klientami powszechnie robi się tak dobre rendery), jednak realistyczny film pokazujący przejazd samochodem przez pełne życia osiedle (którego jeszcze nie ma) to nadal coś wyjątkowego. Patrząc na to miałam wrażenie, że oglądam nowoczesną grę komputerową. 

Poza stoiskami uwagę zwracała również wyzywająca hostessa-budowlaniec promująca Warszawską Gazetę Piotra Bachurskiego – generalnie panowie lekko zawstydzeni wodzili za nią wzrokiem. Jednak mnie (wiadomo, ja się nie ślinię na widok długich nóg) z akcji „hostowych” najbardziej spodobał się pomysł z roznoszonym po całym terenie targów szampanem – wręczenie lampki szampana (którą ludzie, a jakże, chętnie brali) było naturalnym pretekstem do powiedzenia, że w Capital Art Apartments (Atlas Estates) właśnie zakończono kolejny etap.

Zobacz również: Targi wirtualne – krok naprzód

Share:

5 comments

  1. Still 27 lutego, 2010 at 19:25 Reply

    Rzeczywiście targi były wyjątkowo udane zarówno ze względu na liczbę osób odwiedzających inwestycję jak i efekty sprzedażowe.
    Ja z kolei zwróciłam uwagę na coraz większe nakłady na folderu i inne materiały, które wręczano odwiedzającym. Widać że deweloperzy uczą się że piękny folder to wizytówka inwestycji. Choć zdarzały się takie kwiatki jak Key Development – piękny folder, w który na pewno włożono masę pracy a w to powkładane materiały robione w Wordzie i to w jakości na jaką stać pięciolatka, drukowane na zwykłym papierze. W dodatku nawkładano ich w takiej ilości, że nieopatrzne otworzenie folderu powodowało rozsypanie się masy makulatury po podłodze.
    Osobiście uważam że lepszym trendem jest inwestowanie w dobre materiały niż stoisko. Po obejściu targów klient odwiedzający już nie pamięta co oglądał a już na pewno nie to jak wyglądało stoisko dewelopera. Za to w domu siada i ogląda materiały.
    ruga rzecz, która się rzuca w oczy szczególnie od strony potencjalnego klienta jest brak cenników do rozdania klientom. Rozumiem ze firmy chcą zbierać dane do klienta, ale powoduje to, że po powrocie z targów trzeba przejrzeć masę makulatury i jeśli jakiejś informacji nie napisaliśmy sobie w czasie targów trzeba zrobić mailing do każdego po ceny, terminy oddania. Jednym słowem fajnie, że foldery są coraz ładniejsze, ale należy popracować jeszcze nad treścią.
    Za tydzień kolejne targi. Zobaczymy co będzie 🙂

    • Paulina Starzyńska 28 lutego, 2010 at 11:44 Reply

      Zgadzam się, że dobre materiały są ważne. Co najmniej tak samo ważne jak dobre stoisko, ktre musi jednak przykuć czymś uwagę, żebyśmy w ogóle chcieli materiały wziąć do rękę. Trzecim niezwykle istotnym aspektem jest kompetentna i przyjazna obsługa stoiska – to zachowanie sprzedawców w dużej mierze decyduje o tym, czy klient będzie jeszcze chciał się z działem sprzedaży kontaktować.

Zapisz się, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach.
Zapisz