Targi – co za dużo to niezdrowo

847
1
Share:

W ostatni weekend odbywały się na targi, na które przyznam się… nie dotarłam. Trochę żałuję, bo jestem przekonana, że były one znacznie bogatsze niż poprzednia impreza tabelaofert.pl na początku września; przypuszczam nawet, że mogły to być najlepsze targi w sezonie. Cóż z tego! Od początku września byłam na targach mieszkaniowych trzy razy i myśl o czwartej takiej wycieczce w ciągu pięciu tygodni nie wzbudziła we mnie wielkiego entuzjazmu. „Co ja tam mogę zobaczyć, czego nie było na którejś z poprzednich imprez?” – dudniło mi w głowie.

Obawiam się, że do podobnych wniosków dochodzi większość klientów szukających mieszkania. Z tym że oni zapewne docierają jedynie na jedną góra dwie imprezy, dochodząc do wniosku, że uczestnictwo w kolejnych to strata czasu, a zazwyczaj również pieniędzy.

Tymczasem wiosną i jesienią rzadkością jest weekend, podczas którego nie odbywałyby się targi mieszkaniowe. Trzech głównych organizatorów – MuratorExpo, Nowyadres.pl i Tabelaofert.pl – organizuje w sumie w samej tylko Warszawie 12 imprez targowych (nie licząc dwóch Salonów Lunsusowych Domów i Mieszkań) w ciągu roku. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to jedna z nielicznych sytuacji, w której konkurencja nie jest korzystna dla rynku. Co więcej, na takiej liczbie imprez tracą zarówno deweloperzy, jak i ich klienci.

Dla dewelopera próba wystawienia się na wszystkich stanowi znaczący wysiłek organizacyjny (dodatkowa obsada około 12 weekendów w roku) oraz finansowy. Dlatego większość firm dokonuje wyboru, obstawiając imprezy, które dobrze wyszły w poprzednim sezonie lub które zaoferowały najkorzystniejsze warunki płatności. Firmy, które były na trzech pierwszych imprezach w sezonie (każda innego organizatora), można pewnie policzyć na palcach obu rąk. Do „konsekwentnych” wystawców można zaliczyć m.in. Turret i 19. Dzielnicę. Ale już na przykład JW Construction, Dom Development, Ronson i Robyg „odpuściły” po jednym terminie.

W ten sposób klient, opuszczając któreś targi ze względu na pogodę lub zwykły przesyt, ryzykuje że nie otrzyma pełnej oferty. I nie mówimy tu o propozycjach niewielkich firm, ale o ofercie gigantów. Deweloper natomiast opuszczając którąkolwiek z imprez traci dostęp do części odwiedzających targi klientów. Błędne koło!

Dlatego śmiem twierdzić, że dla rynku byłoby korzystniej, gdyby imprez targowych było mniej. Pozwoliłoby to skupić na nich każdorazowo pełniejszą ofertę i większą liczbę klientów. Liczba imprez pozostaje jednak w gestii organizatorów, którzy z oczywistych względów dążą do maksymalizacji swojego biznesu. A deweloperom i klientom pozostaje jedynie loteria, które targi w danym sezonie okażą się najbardziej owocne.

PS. Kiedy mówię o ograniczeniu liczby imprez nie mam bynajmniej na myśli liczby organizatorów. Fakt, że na rynku jest trzech liczących się graczy, którzy aby skutecznie ze sobą konkurować muszą stale podnosić jakość swoich usług i trzymać w ryzach ceny, bardzo mnie cieszy. Ucieszył by mnie jednak bardziej, gdyby każdy z nich organizował po jednej dużej i dobrej imprezie w sezonie.

Stoisko Ronsona na Targach Nowy Adres 25.09.2010

Share:

1 comment

  1. Gość 15 listopada, 2010 at 11:33 Reply

    Niestety póki rentowność imprez jest wysoka, a nie ma porozumienia wśród deweloperów nie liczyłbym na szybką zmianę obecnej sytuacji. Warszawskie firmy jak na razie muszą płacić dużo drożej za produkt niższej jakości w porównaniu do ich kolegów z innych miast.

Zapisz się, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach.
Zapisz