Targi wirtualne – krok naprzód

Share:

Jak już pisałam w tym blogu, uważam, że w miarę rozwoju internetowych serwisów ofertowych, targi mieszkań w swoim tradycyjnym wydaniu w dużym stopniu tracą rację bytu. Jednocześnie wierzę w formułę targów wirtualnych łączącą serwis ofertowy, w którym łatwiej się połapać, z targami, podczas których można porozmawiać z żywymi ludźmi. Organizatorzy targów podejmowali próby przygotowania takich imprez, jednak jak dotychczas z marnym rezultatem.

Druga edycja wirtualnych targów mieszkań organizowanych przez NowyAdres.pl, która rozpoczęła się w ostatnią sobotę i potrwa do 21 lutego, ma zadatki na spowodowanie przełomu w tej dziedzinie.

Organizacja i oprawa graficzna

Targi wirtualne zorganizowano „przestrzennie” analogicznie do tradycyjnych – jest budynek, hala targowa, stoiska deweloperów. To wszystko czyni targi wirtualne przyjaznymi i zrozumiałymi dla osób obytych z targami klasycznymi.

Jednocześnie targi wirtualne pozwalają skorzystać z możliwości wyszukiwania, jakie daje Internet – możemy szukać oferty wg nazwy dewelopera, dzielnicy, typu nieruchomości (mieszkanie, apartament, dom, działka) – co bardzo ułatwia wstępną selekcję ofert.

Interaktywność i powiązanie z targami odbywającymi się w „realu”

Na targi przychodzimy, aby zorientować się w ofercie i porozmawiać o niej z żywymi ludźmi. Organizatorzy targów wirtualnych dotychczas ignorowali tę drugą potrzebę.

W nowej edycji nie ograniczono się do podania klasycznego telefonu oraz adresu e-mail. Uczestnicy targów mogą skorzystać z możliwości rozmowy on-line w czasie rzeczywistym poprzez czaty (ograniczone w czasie i widoczne dla wszystkich) oraz Skype’a. Kolejnym krokiem mogłyby być chatroomy pozwalające na indywidualny dialog z wystawcą w dowolnym czasie, ale na takie odogodnienie będę musiała pewnie jeszcze poczekać.

Jednak tym, co w nowej formule jest najciekawsze jest jej połączenie z targami rzeczywistymi. Odwiedzający mogą podczas targów wirtualnych wstępnie zorientować się w ofercie i wybrać deweloperów, z którymi chcieliby porozmawiać, a następnie umówić się z nimi na spotkanie w realu, korzystając ze specjalnego formularza. Organizatorzy promują tę formułę, oferując wszystkim, którzy z niej skorzystają darmowe wejściówki. To bardzo sprytne, bo przyjście na targi bez wcześniejszego przygotowania to często strata czasu – ludzie snują się między stoiskami i zastanawiają, który z deweloperów może mieć dla nich coś ciekawego – a to rzutuje na ocenę targów przez wystawców i odwiedzających. O tym, jak przygotować się do targów mówiłam m.in. na antenie Bankier.tv:

I co z tego wynika?

Nowemu Adresowi udało się zebrać pokaźną grupę (blisko 60) wystawców – wśród nich tak znaczące firmy jak Dom Development, Ronson czy Budimex. To bardzo ważne, bo targi mają rację bytu tylko, jeśli odzwierciedlają dostępną na rynku ofertę.

Wydaje się jednak, że organizatorzy byli znacznie mniej skuteczni w przekonywaniu do tej formuły klientów docelowych (sądzę po liczbie wejść na stoisko mojego klienta). Pytanie, czy wina leży po stronie promocji (w moim przekonaniu zbyt mało intensywnej i agresywnej), braku zrozumienia formuły czy braku potencjału.

Moim zdaniem targi wirtualne jest ważnym uzupełnieniem targów rzeczywistych i serwisów ofertowych, ułatwiającym życie zarówno klientom jak i deweloperom. Warto włożyć wysiłek, aby stopniowo przekonać klientów do tego konceptu. Wymaga to jednak wytrwałości, wiary i współpracy organizatorów i wystawców. Nie od razu Kraków zbudowano….

Share:

4 comments

  1. Still 27 lutego, 2010 at 19:37 Reply

    Według mnie problemem jest również ograniczony zakres czasowy czatu z danym deweloperem. Wiele osób dowiadywało się o targach w trakcie ich trwania i okazywało się że dany czat się skończył. Dodatkowo wielu potencjalnych klientów którzy chcieli się czegoś dowiedzieć w trakcie czatu byli w pracy i nie mogli poświęcać uwagi targom,na które wchodzili z domu wieczorem. Zaletą internetu jest to że informacje są dostępne o każdej porze dnia i nocy. A wirtualne targi po wylogowaniu się dewelopra z czatu pozwalały klientowi pozyskać informacje z jego strony internetowej na którą mógł wejść i bez targów. A kto w Warszawie szukający mieszkania nie zna na pamięć stron takich deweloperów jak Dom Dewelopment czy Budimex? Dlatego uważam że jeżeli już się deweloperzy decydują na udział w targach wirtualnych i za to płacą to powinni oddelegować pracowników do obsługi czatu w jak największym możliwym wymiarze godzin.

    • Paulina Starzyńska 28 lutego, 2010 at 11:41 Reply

      Rozmawiając z organizatorami o udziale mojego Klienta w targach wirtualnych, również zwracałam uwagę na tę kwestię. Moim zdaniem główną przewagą (potencjalną) targów wirtualnych nad stroną internetową jest możliwość interakcji z deweloperem w czasie rzeczywistym. Im więcej takich okazji stworzymy, tym większa wartość targów wirtualnych.
      Inna rzecz, że na targach wirtualnych był kontakt przez Skype – można było podjąć dialog ze sprzedawcą (i to na osobności) niemal non-stop (a przynajmniej w godzinach otwarcia biura) a klienci z tej możliwości nie korzystali.
      Uważam, że organizatorzy targów powinni pójść w jakąś opcję wbudowanego komunikatora, który będzie działał w pełnym wymiarze godzin (nie przesadzajmy z 24h, ale przynajmniej w godzinach pracy biura) i nie będzie wymagał odpalania innych aplikacji.

  2. Name (required) 29 lipca, 2010 at 13:57 Reply

    zamiast komunikatora wymagającego instalacji można wykorzystać system videokonferencyjny działający na web’ie. Umożliwia on kontakt z jedną lub kilkoma osobami jednocześnie wykorzystując tylko łącze internetowe. Narzędzie to przydatne jest dla deweloperów choćby do zapraszania klientów na spotkanie wysyłając im tylko łącze (link), który po otwarciu łączy nas z pokojem konferencyjnym umożliwiając kontakt audiowizualny oraz możliwość prezentacji dokumentów lub zdjęć

Zapisz się, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach.
Zapisz